sobota, 27 sierpnia 2016

[363.] 5 hitów do pielęgnacji cery!

Do tej pory gdy trafiałam na godny polecenia kosmetyk, opisywałam go w osobnej recenzji. Jednak rozpisywanie się nad pierdołami w stylu wyższość opakowania kwadratowego od prostokątnego nigdy nie było moją mocną stroną. Najważniejszy jest dla mnie skład i działanie! Dodatkowo w mojej łazience ostatnio przybyło kosmetyków wartych opisania a blog aż prosi się, żeby poruszyć na nim tematy bardziej opisujące pielęgnację niż same recenzje. Dlatego w dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam na raz kilka ciekawych kosmetyków do pielęgnacji twarzy- trzy kremy i dwa serum. Każde z nich spisuje się fenomenalnie, ma wzorowy skład INCI a są mało znane- to błąd! Niech świat usłyszy o tych "Pięciu Wspaniałych"!


Pierwszym kremem, o którym chcę Wam powiedzieć to "Orange Energy" Make Me BIO- ma średnio-treściwą konsystencję, która wchłania się całkowicie oraz skutecznie nawilża. Zdarzało mi się zabierać go na kilkudniowe wyjazdy, stosować zarówno na dzień jak i na noc. Mimo tego, że preferuję na noc stosować oleje zamiast kremu, ten kosmetyk fantastycznie nawilżał skórę, nic jej nie brakowało! Dodatkowo ładnie pomagał goić się wypryskom, w tym drobnej kaszce, która pojawiała się podczas upalnych dni. Gdy tylko obserwowałam niepokojące pojawianie się niechcianych "gości" na twarzy, wystarczyło użyć tego kremu- hamował dalszy rozwój zmian trądzikowych i pomagał szybko zagoić powstałe zmiany. Krem pięknie pachnie, jest również bardzo wydajny. Jestem pewna, że zakupię jeszcze nie jedno opakowanie!

INCI: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Butyrospermum Parkii Butter, Cetyl Alcohol, Glyceryl Monostearate, Citrus Reticulata Peel Oil, Tocopherol, Glycerin, Matricaria Chamomilla Extract, Citrus Aurantium Amara Flower Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Limonene, Linalool

W składzie znajdziemy substancje pielęgnujące: oleje- ze słodkich migdałów, jojoba, z mandarynki i pomarańczy oraz masło shea, które wspierają płaszcz lipidowy skóry oraz zmniejszają wypryski. Olej ze słodkich migdałów uelastycznia i zmiękcza cerą a olej jojoba dostarcza jej wielu substancji odżywczych oraz witamin. Wartościowymi substancjami są również: wiążąca wodę w naskórku gliceryna oraz łagodzący rumianek. Wszystkie konserwanty zastosowane w kosmetyku są bezpieczne, zostały dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych.


Drugim kremem, o którym warto wspomnieć to matujący krem do twarzy z irysem SPF 15 firmy Eco Laboratories. Uwielbiam szampon do włosów tej marki i żałuję, że tak późno sięgnęłam po inny kosmetyk tej firmy! Krem ten ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję, odrobinę żelową. Wchłania się całkowicie i nie pozostawia żadnej powłoki, także jeśli Wasza cera ma tendencje do zapychania, będziecie zadowolone. Dodatkowo posiada filtr UV o wartości SPF 15, dlatego z chęcią nakładam go w słoneczne dni.

INCI: Aqua, Organic Iris Extract, Dicaprylyl Carbonate, Shea Butter Ethyl Esters, Organic Salvia Extract, Organic Prunus Amagdalus Oil, Glycerin, Lonicera Japonica Extract, Titanium dioxide, Cananga Essential Oil, Hydroxyethyl Acrylate (and) Sodium Acryloyl Dimethyl Taurate Copolymer, Polymethyl Methacrylate, Methylmethacrylate Crosspolymer, Parfume, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol

Wysoko w składzie znajdziemy substancje pielęgnujące, już na drugim miejscu ekstrakt z irysa a niedaleko po nim szałwię, które wykazują działanie zmniejszające przetłuszczanie się skóry, przeciwtrądzikowe. W składzie znajdziemy również nawilżające masło shea i uelastyczniający olej ze słodkich migdałów. Wiciokrzew japoński wykazuje działanie oksydacyjne a dwutlenek tytanu promieniochronne, dlatego kosmetyk ten skutecznie opóźnia procesy starzenia się skóry. Konserwanty zastosowane w kosmetyku są bezpieczne i dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych.

Nawiązując do tematu filtrów UV- czy kupując krem z filtrem zwracacie uwagę na właściwości pielęgnacyjne takiego kosmetyku? Zauważyłam, że większość kosmetyków promienioochronnych dostępnych w aptekach czy drogeriach, nie posiada (lub posiada w minimalnej ilości) substancje nawilżające. To duży błąd, ponieważ podczas słonecznej pogody skóra jest wyjątkowo narażona na odwodnienie! Dlatego kupując kosmetyk z filtrem wybierajmy takie, które oprócz skutecznej ochrony przed UV, będą nawilżać skórę. Jeśli nie jesteśmy w stanie znaleźć takiego kremu- warto wzbogacić pielęgnację o serum.


Ulubieńcem w kwestii kremów z wysokim filtrem UV o dobrym składzie jest krem Kafe Krasoty (inaczej Le Cafe de Beaute) SPF 50. W składzie posiada wszystko, co powinien zawierać kosmetyk promieniochronny: filtry zapewniające skuteczną ochronę, dużo olejów i humektantów (substancji nawilżających). Kosmetyk nie pozostawia białej powłoki, rozsmarowuje się bez problemu. Nałożony cienką warstwą wchłania się całkowicie, jednak mi zależało na skutecznej ochronie przed UV, dlatego nie żałowałam i nakładałam go całkiem sporą ilość- wtedy pozostawiał film na skórze, na szczęście film ten dobrze współgrał z podkładem mineralnym Annabelle Minerals, który później nakładałam. Gdy przesadzałam z ilością tego kremu, zdarzały się drobne wypryski w postaci kaszki o kolorze skóry. Nie pojawiły się żadne grudki podskórne czy zaognione zmiany, co przy kremach z filtrem UV jest częstą niedogodnością. 

INCI: Aqua, Titanum Dioxide (Nano) and Alumina and Stearic Acid, Cocos Nutrifera Butter, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Monostearate, Caprylic/capric triglycerides, Octocrylene, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Glicerin, Theobroma Cacao Butter, Rubus Idaeus Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, D-panthenol, Allantoin, Xantan Gum, Parfum, Citric Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol

Na samym początku składu mamy filtry fizyczne: dwutlenek tytanu i krzem. W tym kosmetyku znajdują się również filtry chemiczne: Octocrylene oraz Butyl Methoxydibenzoylmethane, które niestety cieszą się złą sławą (poszukiwanie kremu z filtrem UV o naturalnym składzie to wybieranie mniejszego zła- na chwilę obecną nie znalazłam lepszego kremu z filtrem SPF 50). W kremie znajduje się również wiele substancji pielęgnujących: triglicerydy oraz masło shea i kokosowe, które będą wzmacniać barierę lipidową skóry, odżywczy olej jojoba czy olej z pestek malin, który jest naturalnym filtrem UV o faktorze 30-50. W składzie znajdziemy również nawilżającą glicerynę oraz substancje łagodzące podrażnienia: pantenol i alantoinę. Zastosowane konserwanty są bezpieczne i dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych.

W przypadku kremu Kafe Krasoty warto wspomnieć, że dostępny na internecie na wielu stronach skład INCI jest przekłamany! Zaczynając od Lawendowej Szafy, która była pierwszym dystrybutorem tych kosmetyków (KLIK), po inne strony.

 
Kolejnymi kosmetykami, o których będę Wam opowiadać, to serum. Sera występują w przeróżnych konsystencjach: od bardzo lekkich, wodnistych przez przypominające krem, napakowane silikonami aż po oleiste. Stosując te kosmetyki musimy obserwować cerę i same ocenić, kiedy kosmetyk spisuje się najlepiej:
- nakładany pod krem, maseczkę czy samodzielnie,
- codziennie, czy tylko kilka razy w tygodniu,
- tylko wieczorem, czy również o poranku. 

W jakim wieku powinno się zacząć stosować serum? Im wcześniej tym lepiej: większość tego typu  kosmetyków ma działanie przeciwzmarszczkowe a jak tłumaczyłam Wam w TYM poście: w przypadku zmarszczek możemy tylko zapobiegać problemowi, próba wygładzenia już powstałych niestety nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Wiele serum wykazuje inne działanie niż przeciwzmarszczkowe, np. nawilżające, regenerujące czy odżywcze.


Jeśli Wasz krem z filtrem nie ma substancji nawilżających, polecam Wam serum "Zatrzymanie Młodości" dla osób poniżej 35 lat Babuszki Agafii. To serum ma bardzo lekką, wodnistą konsystencję, dlatego mogę je polecić z czystym sumieniem nawet dla osób o skłonności do zapychania cery. Mimo tak lekkiej konsystencji, skutecznie nawilża cerę na cały dzień. Z powodzeniem stosowałam to serum zarówno na dzień jak i na noc, pod krem pielęgnujący, krem z filtrem UV, krem BB czy olej. Zdarzało mi się niejednokrotnie nałożyć to serum i zapomnieć o kremie na dzień, ponieważ skóra była odpowiednio nawilżona i nie domagała się dołożenia dodatkowych kosmetyków. Serum widocznie nawilża skórę i odżywia- czuć lepsze nawilżenie nawet na drugi dzień po zastosowaniu. Kosmetyk ten nie stosowałam codziennie, lecz kilka razy w tygodniu, przeważnie pod krem na dzień.

INCI: Aqua with infusions of: Rosa Daurica Pallas Extract, Rhaponticum Carthamoides Extract, Helleborus Extract, Artemisia Arctica Extract, Organic Juniperus Communis Extract, Organic Salvia Officinalis Extract, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Helianthus Annuus Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Oil, Althaea Rosea Oil, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Centaurium Umbellatum Oil, Iris Pallida Root Oil, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum

Same zobaczcie, ile składników odżywczych! Znajdziemy wśród nich hibiskus, olej rokitnikowy, słonecznikowy, kwas hialuronowy oraz mniej znane substancje jak olej z nasion maliny moroszki, ekstrakt z białej, dzikiej róży, arktycznego piołunu, ciemiernika bajkalskiego, szczodraka krokoszowego. Składniki te mają silne działanie antyoksydacyjne, będą opóźniały procesy starzenia się skóry. To serum kosztuje ok. 15 zł- jak tu się nie skusić? Konserwanty oczywiście bezpieczne, dopuszczone do stosowania w naturalnych kosmetykach.


Całkowicie odmienną konsystencją charakteryzuje się nowość Biolaven- serum przeciwzmarszczkowe. Ma oleistą konsystencję, dlatego stosuję go przeważnie na noc. Gdy stosuję to serum samodzielnie, zamiast kremu, zostawia na twarzy film. Osobiście preferuję takie konsystencje na noc. Jeśli jednak obawiacie się, że kosmetyk mógłby spowodować zapchanie porów, wystarczy, że na serum nałożycie krem- umożliwi on zemulgowanie serum i ułatwienie wchłonięcia w skórę.

INCI: Glycine Soja Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Squalane, Tocopheryl Acetate, Lavandula Angustifolia Oil, Linalool, Limonene, Geraniol, Citronellol

Z substancji aktywnych znajdziemy olej z pestek winogron o działaniu antyoksydacyjnym: opóźnia procesy starzenia się skóry dzięki zawartości polifenoli (w tym słynnego resweratrolu, którym szczyci się np. luksusowa marka francuskich kosmetyków Caudalie, czy który odpowiada za dobroczynne właściwości popijania czerwonego wina w umiarkowanych ilościach!), olej arganowy o działaniu odżywczym i przeciwzmarszczkowym, czy skwalan, który uszczelnia barierę ochronną naszej skóry. Bardzo ważnym dodatkiem jest olejek lawendowy: działa przeciwtrądzikowo oraz regulująco na pracę gruczołów łojowych, dlatego mogą go stosować osoby nawet o cerach problematycznych, ale również relaksuje skórę i mięśnie, co wpływa na zmniejszenie pogłębiania zmarszczek mimiczych. Konserwantem jest tylko witamina E, która jednocześnie również wykazuje działanie zapobiegające przedwczesnemu starzeniu się skóry.


Te 5 kosmetyków to takie, po które aktualnie najchętniej sięgam. Zapewniają kompleksową pielęgnację skóry i opóźniają procesy starzenia. Warto spędzić codziennie te parę minut więcej, by zadbać o skórę. A jako, że skóra jest największym organem naszego ciała, odwdzięczy się nam zdrowiem. Warto pamiętać, że skóra odwodniona, sucha, to taka, na której najszybciej rozwijają się problemy dermatologiczne. Dbajmy więc o nią =)

Pozdrawiam serdecznie!